Wywiad z Wojciechem Biernatem

Redakcja: Pytanie dość tradycyjne – jak długo grasz w klubie i skąd się tu wziąłeś?

Biernat: Moja przygoda z Batorym trwa od 1999/2000 do dziś. Przyprowadził mnie na boisko znajomy blokers. Pamiętam ten dzień, będąc dzieckiem akurat trafiłem na trening seniorski pod okiem słynnego trenera Gronkowskiego. Na tamtym treningu były takie znakomite osobistości jak Krzysztof Siwek – w swojej słynnej koszulce Wisły, której sponsorem wtedy była „Era”. Pierwszych kroków piłkarskiego rzemiosła wąchało się od takich grajków! I do dnia dzisiejszego jestem związany z tym klubem: od trampkarza, juniora, no i aż po seniorską kadrę. Z różnymi małymi lub większymi przerwami.

R: Kolejny zawodnik, który spędził tu pół życia. Czy któryś mecz zapadł Ci szczególnie w pamięci?

B: Czy któryś mecz był wyjątkowy? Było w sumie kilka fajnych meczy w serie A za czasów trenera Targosza i tych naszych słynnych pucharów. Ja nie brałem jakiegoś wielkiego udziału w tych meczach, bo niestety ciężko było się przebić do pierwszego składu. Wystarczał jeden młodzieżowiec, którym jest słynny Dariusz Gorycki, jedyny (najlepszy! dopisek redakcji) lewonożny. Ale zawsze byłem z drużyną.

R: A czy któryś z zawodników z którymi występowałeś przez te lata jest wart wspomnienia?

B: Z seniorów i w sumie dawnych kolegów z boiska podziwiałem Roberta Strojka i Rafała Burse. Od tych gości można było się wiele nauczyć i w sumie się człowiek trochę nauczył…

R: Zawsze grałeś na pozycji prawego obrońcy, jak to ma miejsce teraz?

B: Nie zawsze grałem jako prawy obrońca. Kilka razy za trenera Targosza grałem na prawej obronie. Ale większość kariery kopacza grałem z prawej strony pomocy.

R: Czego zabrakło w tym sezonie do awansu?

B: W tym sezonie myślę, że zabrakło po prostu trochę szczęścia, a tak naprawdę to zabrakło dosłownie jednej bramki. Myślę, że następny sezon będzie dużo lepszy i będziemy w czołówce przez cały sezon. Ale mimo to trzeba będzie mieć chłodne głowy, bo dalej zostają w serie B tak mocne i żądne awansu drużyny jak Chorągwica czy Brzezie.

R: Jesteś w stanie wskazać pozycje na których najbardziej potrzebujecie wzmocnień?

B: Moim zdaniem jest to tylko i wyłącznie napad. Potrzeba tam snajpera z prawdziwego zdarzenia. A tak naprawdę to wzmocnienia przydają się na każdą pozycję. Potrzebna jest taka zdrowa rywalizacja o miejsce w składzie. Im nas więcej tym spokojniej śpi trener i wtedy nie trzeba się martwić, że tego lub tamtego nie będzie lub wyklucza nas kartki (a u nas to dość mocno poważna statystyka w łapaniu kartek). Im więcej ich przyjdzie tym więcej będzie pite (wkupne).

R: Mógłbyś grać w innym klubie niż Batory?

B: Nie wyobrażam sobie gry w innym klubie niż Batory… (miała być Wisła, ale ówczesny właściciel, Bogusław C., nie miał tyle kasy żeby wyłożyć za transfer). A tak na poważnie… na pewno nie kopał bym nigdzie indziej mieszkając tak blisko. Jeżeli życie mnie zmusi przenieść się w inny zakątek kraju, a zdrowie pozwoli to pewnie gdzieś kopne.

R: Wolałbyś awans Batorego do A-klasy czy Wisły do europejskich pucharów?

B: Wisła w Europie już była. Batory w A-klasie też. Więc Wiśle życzę finału Ligi Mistrzów przeciwko Batoremu (łatwo nie będzie).

R: Czego Ci życzyć?

B: Zdrowia, bo chciał bym jeszcze pokopać chwilę czasu u boku Łukasza Łuba, słynnego już całemu wielickiemu podokręgowi, sztopera z krwi i kości!

R: A kogo chciałbyś nominować do kolejnego wywiadu?

B: Trener Mirek!

Leave a Reply