Wywiad z Maciejem Mazurem

Redakcja: Zaczniemy tradycyjnie od pytania – jak długo grasz w Batorym i jak zaczęła się Twoja przygoda z klubem?

Mazur: Moja przygoda z Batorym zaczęła się dawno, dawno temu, w wieku około 11 lat. Poszedłem za przykładem starszego brata, który już kopał w KSB. W tamtych czasach w klubie nie było sekcji młodzieżowych typu orlik i rywalizowało się z rocznikami o 3-4 lata starszymi, a co za tym idzie często wyniki były „dwucyfrowe”. Nikogo to nie zrażało i tak czy tak cieszyliśmy się piłką. Od tamtej pory nieprzerwanie reprezentuje barwy Batorego.

R: Który z sezonów i pojedynczych meczów najbardziej zapadł Ci w pamięci? Czy myślisz, że ten sezon też będziemy pamiętać na dłużej?

M: Najbardziej pamiętnym dla mnie sezonem był 2014/15. Przed jego rozpoczęciem byliśmy pewniakami do spadku, a ostatecznie toczyliśmy walkę do ostatniego spotkania. Niestety – zabrakło jednego punktu. Według mnie był to sezon, w którym byłem w najlepszej formie i w głównej mierze gra ofensywna spoczywała na moich barkach. Był to także sezon, w którym próbowałem połączyć grę w piłkę ze startem w maratonie krakowskim. Koniec końców przypłaciłem to poważną kontuzją i półtoraroczną przerwą w grze.

Co do meczu… jest taki jeden, który do dzisiaj wypominają mi koledzy z ówczesnej drużyny. Moje pierwsze derby w trampkarzach.

Wszedłem na boisko przy stanie 0:2 dla nas. Doprowadziłem do dwóch karnych, strzeliłem samobója i ostatecznie przegraliśmy 3:2. Ciągle koledzy z drużyny mi o tym przypominają, pomimo upływu lat – nie wiem czemu… Był także mecz w Gdowie, gdzie strzeliłem dwie bramki, a wynik był 1:1…

Jeśli chodzi o obecny sezon – dawno nie było tak wyrównanej ligi, wszystko się jeszcze może wydarzyć. Obecny sezon zapamiętam przez wzgląd na brak problemów kadrowych, mamy fajna ekipę zarówno na mecze, jak i na treningi. W poprzednich latach ciężko było dograć sezon przez braki kadrowe.

R: Rozmawiamy na dwa dni przed meczem derbowym. Jaki wynik prognozujesz?

M: Derby to derby, ciężko prognozować. Mecz u nas pokazał, że dobra gra może czasem nic nie dać. Zagramy pod presją, potrzebujemy zwycięstwa, natomiast Dąb nic nie musi, a może nam skomplikować wiele. Jednak jestem spokojny, jeśli damy z siebie 100% to będzie dobrze.

R: Słyniesz z mocnego uderzenia. Trener często desygnuje Cię do wykonywania rzutów wolnych z większych odległości. Wszyscy pamiętamy też Twoją bramkę w meczu z Rożnową z rundy jesiennej. Któraś z bramek strzelonych przez Ciebie wydaje Ci się ładniejsza?

M: Czekam na tą bramkę z rzutu wolnego, żeby uznać ją za najładniejszą. Czas pokaże czy się doczekam. Co do bramki z Różnową, to chciałbym móc powiedzieć, że mierzyłem, że celowałem, ale uderzyłem na bramkę żeby nie poszła kontra i przy okazji wpadło.

R: Czy uważasz, że wspomniany mecz z Rożnową był przełomowy dla losów sezonu? Przed tym meczem w sześciu spotkaniach zdobyliście 7 punktów. Po tym meczu, w ośmiu kolejnych zgromadziliście 19 oczek, ulegając jedynie zespołowi lidera – Gwieździe Brzegi – po pechowej bramce w końcówce.

M: Myślę że nie, ponieważ mamy silną kadrę na meczach, na treningach frekwencja też niczego sobie. Mamy dobrą atmosferę w drużynie oraz dobrego trenera i to musiało zaprocentować, a w Brzegach zabrakło po prostu odrobinę szczęścia.

R: A mecz z tej rundy ze Startem Brzezie? Przed meczem byliście sąsiadami w tabeli. Do przerwy przegrywaliście 0:3, ale udało się Wam wygrać ten mecz 4:3. Czy jednak unikałbyś wyróżnienia jednego konkretnego meczu?

M: Mecz ze Startem…. przedziwne spotkanie. Najlepszy nasz mecz w tej rundzie, tylko w pierwszej połowie za nic nie chciało nam wpaść do sieci. Za to drużyna rywali – trzy wypady i trzy bramki. Jednak o dziwo zagraliśmy spokojnie wiedząc, że w końcu musi wpaść i dalej już jakoś poszło. Szale zwycięstwa na naszą stronę przechylił nasz kapitan, za co jestem mu wdzięczny. Fajnie było grać w takim meczu. Niestety tydzień później zimny prysznic w Gdowie. W tej klasie rozgrywkowej wszystko zależy od tego, jak podchodzimy do danego spotkania. Mecz ze Startem pokazał, że nawet jak nie idzie to można wygrać. W Gdowie, że jak się skupiamy na rzeczach otaczających mecz, a nie na grze w piłkę to nic z tego nie będzie.

R: Będziesz mocno trzymał kciuki w niedzielę za drużynę z Rożnowej?

M: Z jednej strony nie, bo nie jestem sympatykem tej drużyny, ale z drugiej strony, dla układu tabeli tak było by najlepiej. Tak czy inaczej wszystko zależy od nas i nie musimy się oglądać na innych.

R: Wiec czego życzyć Tobie i drużynie najbliższych dniach?

M: Sześciu punktów.

Leave a Reply