Wywiad z Konradem Sumarą

Redakcja: Tradycyjnie – jak długo grasz w Batorym i jak zaczęła się Twoja przygoda z klubem?

Sumara: W Batorym jestem bodajże od 2016 roku, z większymi lub mniejszymi przerwami spowodowanymi pracą lub studiami. Moja przygoda z klubem zaczęła się dzięki braciom Perdał, z którymi pracowałem i którzy stwierdzili, żebym wpadł na trening coś pokopać. I tak już zostałem. Jedyny klub w jakim wcześniej kopałem, bo grałem to zdecydowanie za duże słowo, to klub z mojej wioski – Targowianka Targowisko. Od trampkarza przez juniora, aż po seniora. Później jakiś rok przerwy i trafiłem do Batorego.

R: Zawsze występowałeś na pozycji numer 10?

S: Nie zawsze. W trampkarzach grałem na prawej pomocy. Później przeniosłem się na środek i ogólnie grałem chyba na każdej pozycji w środku pola, do tego czasami na „9”, ale najlepiej się czuje właśnie na „10”, bo najmniej się biega. Nie zawsze jednak występowałem na pozycjach ofensywnych. Raz w życiu zagrałem na prawej obronie… ten mecz śni mi się do dzisiaj.

R: Słyniesz z niesamowitego instynktu strzeleckiego. Która zdobyta przez Ciebie bramka była dla Ciebie najważniejsza?

S: Było ich tyle, ze ciężko wybrać… a tak na poważnie to zawsze wolałem podawać niż strzelać. Bardziej się cieszę z ładnej asysty niż bramki, chociaż tych asyst też ostatnio nie ma za wiele. Lecz jeśli miałbym wskazać bramkę to może moja pierwsza dla KSB – pierwszej się nie zapomina. Nie pamiętam z kim graliśmy. Wiem, że bramka padła na 2-0. Wszedłem na druga połowę, wybiegłem do prostopadłej piłki, chyba od Kikiego, i przelobowałem bramkarza. Nawet fajnie to wyglądało.

R: Wzorujesz się w swoim stylu grania na jakimś zawodniku?

S: Moim ulubionym zawodnikiem od zawsze jest Iniesta. Natomiast jeżeli chodzi o wzorzec profesjonalizmu, szczególnie jeżeli chodzie o dietę, to nie będzie niespodzianką jeżeli wymienię nazwisko Łukasza Łuba. Dał mi on dużo cennych rad dietetycznych np. taką, że aby zwiększyć ogólna wydolność organizmu warto bardziej postawić na golonkę niż kebaba.

R: Koledzy z zespołu martwią się o Twoje uzależnienie od gier hazardowych. Możesz się jakoś odnieść?

S: Nic mi o tym nie wiadomo. Na kasyno mnie nie na szczęście nie stać, a u buka bywam rzadko. Wiem jednak, że gdyby jakiś bukmacher zdecydował się mieć w ofercie nasze mecze, co tydzień jedynym pewniakiem byłoby zdarzenie, że Roju obejrzy żółta kartkę.

R: A jak to jest z numerem z którym występujesz na boisku? Zdarza się, że grasz z 10’tką – to pewnie Twój wybór. Zdarza się też, że masz numer 55, a krążą plotki, że im wyższy numer tym większy rozmiar koszulki.

S: Do numeru nie przykładam wagi. Mam tylko przesąd co do numeru 13, bo pechowy. Z tego co mi wiadomo to rozmiar koszulki ma wpływ na numer tylko w niebieskich strojach, wiec mój jest z tych mniejszych! Co do numeru 55 to dostałem go od Grześka. Na początku chciałem 5, ale był zajęty, 15 i 25 tez. Padło na taki nietypowy.

R: Jak skomentujesz fakt, ze w połowie rundy wiosennej klub wystawić Cię na listę transferową?

S: Uważam to za dobry ruch ze strony zarządu, aczkolwiek obawiam się, że w wielickim podokręgu nie ma klubu który byłoby na mnie stać. Utrzymanie takiego zawodnika to duże obciążenie dla klubowego budżetu, szczególnie jeśli chodzi o wyżywienie.

R: Jak uważasz – jeśli klubowa telewizja zorganizuje zawody na wzór programu Turbo Kozak, który z zawodników wypadnie w nich najlepiej?

S: Co do tego kto wypadnie najlepiej to nie wiem, ale chętnie zobaczyłbym w akcji naszego Trenera!

R: Rozmawiamy chwilę przed ostatnią kolejką ligi – jakie rozstrzygnięcia przewidujesz?

S: Nie widzę innej możliwości niż trzy punkty zdobyte w niedziele oraz nasz wyczekiwany od dawna awans do „Serie A”! Każdy wynik inny niż wygrana będzie dla nas rozczarowaniem. Chcemy wygrać i nie oglądać się na wyniki na pozostałych boiskach, aby wieczorem świętować!

R: Kogo chciałbyś nominować do następnego wywiadu?

S: Nominuje jednego z dwóch zawodników którzy w tym klubie biegają mniej ode mnie. Z jednym wywiad był już na początku, natomiast teraz czas na drugiego czyli Malinę!

R: Czego zatem życzyć Ci na najbliższy czas oraz w dalszej perspektywie?

S: Możesz mi życzyć mocnej głowy w sobotę. Tak poza tym to przede wszystkim lepszej formy fizycznej, bo każdy wie jak to z tym u mnie bywa. No i wiele sukcesów z Batorym, bo mam nadzieje, że na tym wyczekiwanym awansie się nie skończy!

Leave a Reply