Wywiad z Hubertem Malińskim

Redakcja: Zaczniemy tradycyjnie – jak długo reprezentujesz barwy Batorego i skąd się tu wziąłeś?

Maliński: Moja przygoda z Batorym zaczęła się bardzo wcześnie. Myślę nawet ze najwcześniej ze wszystkich, bo w 1997 roku. Trwała krótko bo około roku. Trenowałem pod czujnym okiem żywej legendy Krzyśka Siwka (pozdro Hipciu), po czym przeniosłem się do grup młodzieżowych Hutnika Kraków, gdzie spędziłem 11 kolejnych lat. Do A-klasowego Batorego wróciłem tuż po erze ”kawalerii zaciężnej” za namową ówczesnego trenera, a mojego kolegi z czasów gry w LKS Śledziejowice, Roberta Strojka. I tak kopie tu do teraz z półtoraroczną przerwą na epizod w Piłkarzu Podłęże.

R: Zawsze występowałeś na pozycji dziesiątki? W roli rozgrywającego?

M: Cała swoją przygodę z piłką grałem na środku obrony, właściwie w każdym klubie w którym kopalem. Z pojedynczymi epizodami na boku obrony bądź środku pomocy. Nawet przychodząc do Batorego, pierwsze sparingi, rozgrywałem na ”stoperku”. Dopiero tutaj przestawiono mnie do środka pola i jakoś zaskoczyło.

R: A gdzie czujesz się lepiej? Wolisz pilnować dostępu do bramki czy trzymać na barkach ofensywna grę zespołu?

M: Nie wiem czy z grą na środku obrony jest jak z jazdą na rowerze – wydaje mi się że musiałbym się od nowa do tego przyzwyczaić. Co do trzymania na barkach w ofensywy drużyny, to pewnie gdybym musiał robić to sam dostałbym przepukliny.. Całe szczęście na boisku jest nas 11 i ten ciężar rozkłada się w miarę równomiernie.

R: Rozmawiamy po zakończonym już sezonie i to pytanie musi paść. Czego zabrakło?

M: Do awansu zabrakło nam konsekwencji… Potrafiliśmy wygrywać i grać dobre mecze z drużynami mocnymi, lepszymi personalnie, a tracić głupie punkty z zespołami teoretycznie słabszymi. To właśnie tych punktów nam zabrakło, a nie tych konkretnie z ostatniego meczu, choć te też można spokojnie zapisać do tych punktów z gatunku ”głupio straconych”. Było ich po prostu za dużo.

R: Czy jako drużyna wyznaczyliście sobie jakieś cele na przyszły sezon?

M: Myślę, że na to przyjdzie czas pod koniec okresu przygotowawczego, kiedy ukształtuje się już kadra, bo jest kilka niewiadomych. Nie ukrywam też, że przydałyby się wzmocnienia. Pamiętajmy że kopiemy w B-klasie, nie każdy jest w stanie, z powodów służbowych i prywatnych, być obecny na każdym meczu czy treningu. Dlatego im mocniejsza kadra tym lepiej. Uważam jednak, że jeśli skład zostanie ten sam, a w trakcie sezonu nikt nie wypadnie z powodów które wymieniłem wyżej, jesteśmy w stanie „przejechać się” po tej lidze.

R: Wrócimy na chwile do Twojej osoby. Któryś z meczów które rozegrałeś w Batorym najbardziej zapadł ci w pamięci?

M: O poprzednich meczach raczej zapominam, nie notuje nic w pamiętniczku, ale jeden fajny mecz pamiętam. W Winiarach. Pamiętam ten mecz dlatego, że dobrze się dla nas ułożył mimo, że okoliczności były dość nietypowe. Arek Rojewski dwukrotnie faulował w polu karnym, przeciwnicy dwukrotnie przestrzelili jedenastkę, a my po dwóch kontrach z tych akcji strzelaliśmy gole. W sumie to nawet ja strzelałem! W tym jedną po kolejnym w tym meczu rzucie karnym. Mecz wygraliśmy 3:1. Przyznasz, że dość ciekawie!

R: Prawda, ciekawe. Jednak bardziej ciekawi mnie czy jest jakiś zawodnik na którym się wzorujesz?

M: Wszyscy w tym miejscu wskazują Łukasza Łuba, a ja się wyłamie, bo uważam, że Łukasz jest troszkę za niski jak na swoja perfekcyjna wagę, ale to młody chłopak, może podrośnie. Sugeruję zmianę pozycji na boisku na skrzydełko. Co do wzoru piłkarskiego… Nie posiadam… Od każdego można coś ciekawego podpatrzeć. Patrz – zwód Konrada Sumary w meczu z Błyskawicą.

R: Wydaje się, że dysponujesz najlepszym wyszkoleniem technicznym w zespole, nie ujmując reszcie zawodników. Kiedy zobaczymy Twój występ w programie Turbo Koza?

M: Myślę, że już w najbliższym czasie, ale chyba nie pokaże wszystkich swoich możliwości, żeby trener nie sugerował się tym przy ustalaniu składu! Okres przygotowawczy jeszcze się nie zaczął, a tu już byłby jeden pewniak… Dajmy szansę chłopakom.

R: Czego zatem Ci życzyć w nadchodzącym sezonie?

M: Mi osobiście zdrowia, a drużynie 25 dobrych meczy… Tyle powinno wystarczyć.

R: Chciałbyś kogoś nominować do następnego wywiadu?

M: Mało zostało osób, a nie wiem czy da się drugi raz wybrać Łukasza… A! Jest jeszcze Wojtek Biernat. No to lecisz!

Leave a Reply