Wywiad z Dawidem Kozą

Redakcja: Jakie okoliczności towarzyszyły Twojemu rozpoczęciu gry w Batorym?

Koza: Moja przygoda w Batorym zaczęła się w 4. albo 5. klasie podstawówki, czyli jak dobrze liczę 9 lat temu. Jak sobie teraz myślę to szmat czasu. Większość kolegów z “osiedla” gdzieś grało i namówili mnie do dołączenia do nich w Batorym. Mój tata nie był z tego powodu zadowolony,
namawiał mnie żebym zaczął “karierę” w Puszczy Niepołomice i poszedł w jego ślady rozwijając się właśnie tam, ale od zawsze zabawę stawiam na pierwszym miejscu i postanowiłem pokopać z kolegami w Batorym.

R: Czy Batory to jedyny klub w którym grałeś?

K: W poprzednim sezonie miałem krótką przygodę u naszych sąsiadów z Zabierzowa. Trwała pół rundy. Chciałem zakończyć swój wiek juniora w juniorach starszych. Chciałem zobaczyć jak to jest nie być jednym z młodszych zawodników na murawie, jak to zawsze bywało w Batorym.
Po zakończonej rundzie wróciłem niczym syn marnotrawny na stare śmieci i tak już chyba zostanie.

R: Czemu tylko pół roku? Sąsiedzi Cię źle przyjęli?

K: Trwało to tylko pół roku, bo tyle czasu zostało mi do zakończenia wieku juniora. Zanim odszedłem z Batorego powiedziałem trenerowi i zarządowi, że idę tam tylko dlatego że chce grać w juniorach i musiałem obiecać że nie będę występować w drużynie seniorskiej. Przyjęli mnie tam bardzo ciepło, miałem tam dużo kolegów z którymi się znam od dawna. Po zakończonej rundzie nikt nie robił problemów z ponownym transferem za co jestem wdzięczny.

R: Na jakiej pozycji na boisku czujesz się najlepiej? Zawsze występowałeś, tak jak teraz w Batorym, na skrzydle?

K: Najlepiej czuje się właśnie na skrzydle. W Batorym od zawsze była to moja nominalna pozycja. W Zabierzowie trener Stepankov dostrzegł u mnie potencjał w defensywie i wystawiał mnie na stoperze, ale nie czułem się tam zbyt pewnie. Zdecydowanie wole uczestniczyć w akcjach ofensywnych.

R: Który dotychczas rozegrany mecz był dla Ciebie najważniejszy? Który najbardziej zapamiętałeś?

K: Jak dotychczas nie mam meczu który był dla mnie najważniejszy. Mam nadzieję, że w tym sezonie będzie to mecz w którym zagwarantujemy sobie awans do Serie A. Mecz który najbardziej siedzi mi w pamięci to mecz z Sygneczowem, jeszcze w trampkarzach, gdzie przy dwucyfrowym wyniku dla Sygneczowa strzeliłem pierwszą bramkę w drużynie. Wszyscy z drużyny się na mnie rzucili jakby to była bramka co najmniej o mistrzostwo. Nie zapomnę wyrazu twarzy zawodników drużyny przeciwnej mówiących “z czego oni się cieszą przecież dostają dwu-cyfrówkę?”.

R: A Kozo… czy w każdym meczu gryziesz trawę?

K: Głównie wciągam wapno.

R: Masz wrażenie, że czasem przesadzasz z ilością efektownych zagrać kosztem efektywności?

K: Tak jak już wcześniej mówiłem, piłkę traktuję jako zabawę. Wiadomo, że nie zawsze coś wyjdzie i czasem moje “brazylijskie” zagrywki mogą irytować resztę drużyny, no ale cóż – nikt nie jest idealny. Jak nie będę próbować to się nie nauczę, a kiedyś na pewno wyjdzie.

R: Styl grania wzorowałeś na jakimś zawodniku z profesjonalnej piłki? Jakiś idol?

K: Od zawsze zachwycałem się grą Leo Messiego, ale jeżeli chodzi o prawdziwego profesjonalistę to wybrałbym Łukasza Łuba. Jego kocie ruchy na boisku zadziwiają nie tylko nas, ale chyba również jego. Myślę że jeszcze parę lat trenowania z nim (chyba, że w końcu strzeli bramkę), kilka odwiedzonych kebabów, pomeczowych kiełbasek i będę może w połowie taki dobry jak on.

R: Chciałbyś wyróżnić jeszcze któregoś kolegę z aktualnego składu?

K: Wydaję mi się, że należy się to naszemu najmłodszemu zawodnikowi -Kukiemu. Jak nabierze trochę pewności siebie to będzie wkręcał w ziemie każdego zawodnika w A Klasie.

R: Jak uważasz, jak zakończy się obecnie trwający sezon?

K: Sezon nie może zakończyć się inaczej jak naszym awansem do wyższej klasy rozgrywkowej. Przed nami jeszcze parę spotkań w których nie może nam się powinąć noga, jeśli myślimy o awansie.

R: Trochę nie wiadomo o co Cię pytać. Powiedz może, czemu psy mają mokre nosy?

K: Mokry nos wynika z nadprodukcji łez obmywających gałki oczne u czworonoga, których nadmiar spływa w okolice psiego nosa. Pies instynktownie oblizuje łzy, a wynikiem tego działania jest również mokry nos.

R: Dawidzie, czy możesz powiedzieć dlaczego Paweł Lenda nosi tak obcisłe koszulki?

K: Wydaje mi się że tu chodzi o aerodynamikę. Zmniejsza obwód swojego ciała co za tym idzie również opór powietrza przy biegu. To się nazywa profesjonalizm.

R: Przed jego przyjściem do klubu byłeś zdecydowanie najszybszym zawodnikiem. Teraz to się zmieniło. Nie myślałeś o podobnych koszulkach żeby podjąć rękawice? Żeby znów być tym najszybszym?

K: Chyba jednak zostanę przy koszulce pasującej do reszty ciała. Dam Pawłowi pocieszyć się z bycia najszybszym, zresztą chyba zbyt rzadko w sklepach bywam na dziale dziecięcym.

R: Chodzisz czasem do woza?

K: Do woza średnio 2 razy dziennie!

R: Miałeś kiedyś złamaną nóżkę?

K: Nigdy w życiu nie miałem nic złamanego, może dlatego że nigdy nie skacze.

R: Ok. Czas żebyś nominował kogoś do kolejnego wywiadu.

K: Wybieram Bora, bo obiecał mi, że jak go wybiorę przestanie się nade mną znęcać w szatni. Mam nadzieję że dotrzyma słowa.

Leave a Reply