Wywiad z Arkadiuszem Rojewskim

Redakcja: Jak długo grasz już w KS Batory i jak zaczęła się Twoja przygoda z klubem?

Rojewski: Minęło już 8 lat od mojego wielkiego transferu z Puszczy Niepołomice, której jestem wychowankiem. Chęć grania w piłkę oraz namowy znajomych, których poznałem w gimnazjum w Woli Batorskiej sprawiły, że podjąłem decyzję o przenosinach. Dodatkowo w Puszczy, po dwóch latach leczenia kontuzji, nie dostałem za dużo szans gry w drużynie juniorów starszych, którzy walczyli o awans do Małopolskiej ligi.

R: Jak wielu zawodników z obecnego składu trenowało w z Tobą w sekcjach młodzieżowych?

Rojewski: Niestety z drużyny juniorów nie zostało nam zbyt dużo osób. W pewnym momencie grałem tylko ja, ale teraz sytuacja się trochę zmieniła. Jest Kamil Wartak i Artek Szydłowski. Od tego sezonu też Łukasz Michalec. Jak to niestety bywa amatorski sport weryfikuje życie: jedni wprowadzili się na studia, drudzy zaczęli pracować, a innym odechciało się grać. Myślę że zostali najwytrwalsi i Ci dla których Batory to nie tylko klub.

R: W jakim wieku zacząłeś rozgrywać mecze z seniorami? Czy był to dla Ciebie spory przeskok? W której lidze grał wtedy Batory?

Rojewski: Pierwszą szanse w drużynie seniorów dostałem w meczu B-Klasy w Ochmanowie, parę minut na środku obrony w parze z Bartkiem Dąbrosiem. Miałem wtedy siedemnaście lat. Wygraliśmy chyba 4;0, a ja w następnym meczu wskoczyłem do pierwszej jedenastki. Graliśmy u siebie, ale niestety nie poszło tak dobrze jak bym chciał. Miałem zagrać połówkę, ponieważ następnego dnia miałem mecz juniorów, niestety zmiana nastąpiła po 30 minutach. Nie poszło mi za dobrze: kilka przegranych pojedynków z lepiej zbudowanymi przeciwnikami, stres też zrobił swoje. Słaba gra i zmiana, tak to niestety w sporcie bywa.

R: Z czasem Twoja pozycja w zespole się ugruntowała i jesteś podstawowym zawodnikiem drużyny. Często grzywacz na różnych pozycjach. Zdarzał się środek obrony, jej bok, skrzydło, pozycja numer 6, numer 8. Gdzie czujesz się najlepiej?

Rojewski: To prawda, trener często zmienia mi pozycję w zależności od taktyki na mecz. Nawet wymyślił mi nową pozycję – „lepiec”. W tym sezonie brakuje mi chyba tylko występu na bramce, ale mam nadzieję że mi się to nie zdarzy. Najczęściej gram jednak na środku pomocy. Trener, po tylu latach spędzonych z nami, wie czego może ode mnie oczekiwać i co potrafię, więc jeśli brakuje kogoś z linii obrony to wskakuje na jego miejsce i nie jest to dla mnie duży problem. Na każdej z tych pozycji grałem w grupach młodzieżowych i wiem co mam robić. Najlepiej czuje się jednak na boku, czy to pomocy, czy obrony. Nasza taktyka ofensywna opiera się na tych pozycjach, a ja lubię grać blisko bramki przeciwnika i strzelać gole.

R: W klubie zajmujesz się również szkoleniem młodzieży. Jesteś trenerem grupy żaków. Opowiedz nam trochę o tym.

Rojewski: Tak, w tym momencie jestem trenerem najmłodszej drużyny Batorego, czyli dzieci do 8 roku życia. Grupa funkcjonuje już 2 lata i mamy w swoich szeregach 12 zawodników którzy dzielnie trenują i rozgrywają swoje mecze w wielickiej lidze żaków. Jest to wymagające zajęcie pod każdym względem, do każdego trzeba podejść indywidualnie, znaleźć sposób na zmotywowanie, ale satysfakcja z ich rozwoju jego ogromna. Widać, że z każdym kolejnym treningiem są coraz lepsi i mam nadzieję, że podtrzymają tę tendencję jak najdłużej. Może kiedyś zagram choć z jednym z nich w naszej drużynie seniorskiej.

R: Planujesz rozwój swojej kariery trenerskiej: zajęcie się coraz starszymi sekcjami, aby docelowo objąć zespół seniorów, czy raczej wolisz realizować się w pracy z młodzieżą?

Rojewski: Na razie nie myślę o tym co będzie za 10 lat, gdy powoli trzeba będzie kończyć przygodę zawodniczą, ale na pewno będę chciał pozostać w świecie piłki. Gram od kiedy pamiętam i nie wyobrażam sobie rozłąki z tym wszystkim. Trenowanie to coś co sprawia mi dużo frajdy, daje wiele satysfakcji, a czy to będzie dalej jakaś drużyna młodzieżowa, czy już seniorów – to się okaże.

R: Jakie przewidujesz rozstrzygnięcia na zakończenie tego sezonu seniorów? Awans powinnismy postrzegać jako minimum, realną szansę czy sukces nad wyraz?

Rojewski: W tym sezonie, patrząc na to jakim składem dysponujemy i jak układa się dla nas tabela, myślę że są realne szanse na awans. Szkoda meczu w Brzegach, który pozwolił uciec liderowi na 5 punktów. Lecz jak dla mnie awans to cel minimum i nie wyobrażam sobie żeby mogło być inaczej.

R: Na koniec pytanie od Darka…

Gorycki: Przyznasz, że obecna runda wiosenna nie jest najlepsza w Twoim wykonaniu. Czy zaskoczysz nas jeszcze czymś w tym sezonie, poza kolejną żółtą kartką?

Rojewski: Wiosna nie jest dla mnie najlepsza, ale jeszcze kilka meczy przed nami. Myślę że chłopaki się postarają i parę razy we mnie kopną piłką, żeby ta mogła się odbić w nieznanym mi kierunku – czasem nawet potrafi dać nam to bramkę. A co do kartek to jestem spokojny, że jeszcze nie jedną zdobędę, idę na rekord, nic mnie nie powstrzyma.R

Leave a Reply