Wywiad z Bartłomiejem Dąbrosiem

Redakcja: Jak długo grasz już w KS Batory?

Dąbroś: W Batorym zacząłem grać ok 2004 roku. Razem z moim starszym bratem zostaliśmy powołani z podwórka na stadion przez Łukasza Łuba. W tym czasie reaktywowała się drużyna seniorów i rozpoczynaliśmy rozgrywki od C-klasy. Infrastrukturalnie był to okres, w którym słynne pakamery zostały zastępowane nowym budynkiem klubowym, a tymczasowo korzystaliśmy z szatni zlokalizowanych w budynku gimnazjum. Mecze w drużynie seniorów okazyjnie przeplatałem z występami w drużynie juniorów, bo był to ostatni rok, w którym mogłem grać też w tej grupie.

R: To już 15 lat, czy jakiś mecz szczególnie zapadł Ci w pamięci?

D: Na pewno każdy z ówczesnych zawodników naszego klubu pamięta wyjazdowy mecz z drużyną Concordii Pawlikowice, zakończony naszą porażką 12:2. Po meczu jeden z zawodników odbył rozmowę telefoniczną, wyglądało to mniej więcej tak:

„No wynik hmm… my strzeliliśmy pierwszą i ostatnią, a oni nam dwanaście”

Ogólnie w tamtym czasie panowała w klubie zasada „wesołego busa”, po przegranym meczu impreza toczyła się świetnie, a po wygranym było jakoś tak niezręcznie..

R: A jakiś wygrany mecz? Niech zgadnę, derby z Dębem? 

D: Tak, zdecydowanie mecze z naszymi sąsiadami mają szczególną atmosferę derbów zarówno na boisku jak i na trybunach. W roku 2007 wyjazdowym meczem z Dębem rozpoczynaliśmy kolejny sezon rozgrywek klasy C. Mieliśmy nowego trenera Stanisława Jacha i kilku nowych zawodników (m.in. obecny prezes Startu Brzezie – Darek Wieczorek). Pierwsza połowa meczu, którą kończyliśmy w dziesiątkę, zakończyła się bezbramkowym remisem. W drugiej połowie do naszej bramki trafił występujący wtedy w barwach Dębu Batorianin – Grzesiek Pawełek. Pod koniec meczu udało nam się dwukrotnie trafić do bramki rywali, najpierw Krzysiek Siwek (Hipek), a później Krzysiek Kasprzyk (Kojot). Dobrze rozpoczęty sezon zakończyliśmy na pierwszym miejscu, notując tylko dwie porażki i razem z drużyną z Zabierzowa awansowaliśmy do klasy B.

R: Wymieniłeś kilka nazwisk ze „starego” Batorego. Kogo brakuje Ci najbardziej w tym współczesnym? 

D: Trudno wymienić tu konkretne osoby, ale zakładając, że Andrzej Krom dalej nie zakończył kariery, to chyba najbardziej szkoda Krzyśka Siwka, który przedwcześnie musiał zawiesić buty na kołku (rozmiar 36, kupowane na dziale dziecięcym). To, że zależy mu na naszym klubie widać przez jego zaangażowanie w sprawy organizacyjne.

R: Strzelasz dużo bramek jak na obrońcę. Czy któraś była dla Ciebie szczególnie ważna?

D: Póki co to te moje bramki nie wiele wniosły w historię naszego klubu. Czy strzelane w tym sezonie będą miały taki status okaże się na koniec rundy rewanżowej. 

R: Opowiesz nam o Twoim piłkarskim idolu z dzieciństwa?

D: Powiem, że to był ktoś z pary napastników Manchesteru United: Andy Cole albo Dwight Yorke, chociaż na ścianie miałem czteroczęściowy plakat Marka Citko z Widzewa Łódź. Ale zdecydowanie to byli zawodnicy ofensywni, więc zastanawiam się co poszło nie tak?

R: Czego Ci życzyć w dalszej karierze zawodniczej?

D: A czego chcesz mi życzyć?

R: Żeby bramki z tego sezonu wniosły coś do historii klubu. Pozostała jeszcze kwestia nominacji do następnego wywiadu. Twój wybór to? 

D: Najlepszy lewonożny lewy obrońca klubu…  

 

Zdjęcia w artykule pochodzą ze strony https://www.facebook.com/wedrowca/ 

Leave a Reply